Obalam mity o tańcu!

Źródło grafiki

Jestem tancerką. Nie taką profesjonalną, ale tańczę już od około ośmiu lat, zajmuję się różnymi stylami. W związku z tym ośmielę się stwierdzić, że co nieco o tańcu wiem. Znam też opinie ludzi z tańcem niezwiązanych, ich przekonania i wyobrażenia. Nie są mi obce uprzedzenia, złośliwe komentarze. Znam ludzi, którzy chętnie by spróbowali, ale się boją. Spotkałam też osoby, które twierdzą, że taniec jest świetną sprawą, ale tylko dla nielicznych wtajemniczonych. Dlatego dzisiaj postanowiłam obalić kilka mitów na ten temat.


Mit numer 1: Taniec jest dla wybrańców losu.

No... nie. Taniec jest dla każdego, bez wyjątku. Jest przyjemny, wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Jest doskonałą formą rozrywki. Oczywiście, mając czterdzieści lat, raczej nie zostaniesz światowej klasy baletnicą, ale nikt nie powiedział, że nie możesz wygrać turnieju tańca towarzyskiego. Taniec jest dla ludzi. Musisz tylko wybrać odpowiedni dla siebie styl, trafić na fajnego, cierpliwego trenera i nic nie przeszkodzi ci w realizacji marzenia. Możesz tańczyć dla przyjemności, na sali treningowej lub w klubie. Możesz uczestniczyć w zajęciach wymagających większej lub mniejszej sprawności fizycznej. Posłużę się przykładem. Jakiś czas temu zorganizowałam z koleżankami warsztaty taneczne dla seniorów. Proponowałyśmy tańce greckie, izraelskie oraz towarzyskie. Na każdych zajęciach miałyśmy pełną salę, a listy rezerwowe były tak długie, że postanowiłyśmy imprezę powtórzyć. Przybyłe osoby świetnie się bawiły i były bardzo ciekawe wszystkiego, czego uczyłyśmy. Organizowałyśmy też warsztaty dla małych dzieci z rodzicami. Maluchy trudno było okiełznać i namówić do wykonywania określonych kroków, ale same chętnie poruszały się na swój sposób do muzyki. To najlepsze dowody na to, że taniec jest dla każdego.

Mit numer 2: Taniec niszczy zdrowie.

Mam problemy z kolanami. Ostatnio borykam się też z kontuzją biodra. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy usłyszałam, żebym przestała tańczyć, bo niszczę sobie zdrowie. Bo kto to słyszał, żeby w wieku prawie dwudziestu trzech lat rozciągać się do szpagatu i uczyć się robić salta. No i wspominanie historii o baletnicach, które w wieku trzydziestu lat skończyły na wózkach - klasyk gatunku.
Taniec to sztuka, ale też sport. Jak każda dziedzina, tak samo tutaj zdarzają się kontuzje. Ale to samo spotyka biegaczy, więc jeżeli codziennie rano wybierasz się "dla zdrowia" na przebieżkę do parku, licz się z tym, że możesz usłyszeć kilka nieprzyjemnych słów, kiedy przez przypadek skręcisz kostkę. Niektórzy ludzie już tak mają, że muszą wytknąć ci, że wszystko, co ci się przytrafia jest twoją winą. Ale jeżeli oni złamią rękę upadając na śliskim chodniku, winny będzie dozorca. Jeżeli rozboli ich kręgosłup, winić będą niewygodne łóżko. Pamiętaj, wszystkim nie dogodzisz. Taniec nie jest bardziej kontuzyjny od innych dziedzin sportowych, a brak aktywności fizycznej jest jeszcze bardziej szkodliwy, niż jej nadmiar. Nikt nie żyje w szklanej kuli, nie unikniemy wypadków. Jeżeli lubisz tańczyć, nie przejmuj się gadaniem innych. Rób to co kochasz.

Mit numer 3: Taniec tylko dla szczupłych.

Niektórym się wydaje, że taniec jest tylko dla osób szczupłych. Nic bardziej mylnego. Jak już wspominałam, taniec jest dla każdego, więc nawet jeżeli masz kilka kilogramów więcej, nie znaczy to, że nie odnajdziesz się na parkiecie. Ważne jest poczucie rytmu i muzyki, gibkość, siła mięśni. Wszystko zależy też od rodzaju tańca. To, że nie przypominasz wychudzonej modelki, nie znaczy, że nie będziesz fenomenalną tancerką. Warto próbować swoich sił, niezależnie od tego, co ktoś mówi. W początkujących grupach zdarza się, że niedoświadczeni tancerze krzywo na kogoś patrzą, ale nie warto się tym przejmować. Szybko bowiem okazuje się, że sami nie mają odwagi stanąć i zatańczyć przed całą grupą, że wcale nie tak łatwo być tą osobą, na którą wszyscy się gapią. A dodatkowo, jeżeli okaże się, że jesteś na prawdę dobra, szybko nabiorą do ciebie szacunku. Poza tym pamiętaj, że taniec to bardzo przyjemna forma aktywności fizycznej, która pomoże ci w osiągnięciu wymarzonej figury i utrzymaniu jej.

Mit numer 4: Taniec to zabawa. Wcale nie jest trudny i męczący.

Każdy, kto chociaż raz był na zajęciach tanecznych z wymagającym instruktorem, wie że taniec to nie taka prosta sprawa. Nie chodzi tylko o postawienie kilku kroków w odpowiednim kierunku. Na trening tancerza składa się kilka elementów (oczywiście w zależności od stylu). Przede wszystkim rozgrzewka. Bez tego nikt nie pozwoli ci tańczyć. Często już po pięciu minutach masz zadyszkę. Potem pojawią się jeszcze ćwiczenia wzmacniające mięśnie, po których nowicjusz przekona się na drugi dzień, że posiada mięśnie, o których istnieniu nawet nie wiedział. Zazwyczaj nie unikniesz też rozciągania, bo wpływa ono na zakres ruchowy twoich stawów i elastyczność mięśni i ścięgien. Kiedy już przejdziesz do tańca, okaże się, że to nie taka bułka z masłem, jak ci się wcześniej wydawało. Nie zdziw się, jak z tanecznego treningu wyjdziesz zlana potem. Nigdy nie mów, oglądając taneczne występy, że to proste i każdy tak by potrafił. Tancerz ma sprawić, że występ wyda się lekki, łatwy i przyjemny dla oka widza. Jednak wcześniej musi włożyć dużo pracy, żeby osiągnąć taki efekt. Najpierw spróbuj, potem oceniaj.

Mit numer 5: Tancerze nie grzeszą inteligencją.

Ten mit to przede wszystkim dziwny stereotyp. Nie mam pojęcia skąd się to wzięło. Nie spotkałam się z nim osobiście, ale w internecie można się natknąć na takie opinie. Tancerze to środowisko jak każde inne - jest zróżnicowane pod wieloma względami. Fakt jest jednak taki, że tancerz musi "ogarniać" więcej niż przeciętny osobnik nietańczący. Przede wszystkim taniec wymaga dobrej pamięci, zapamiętywania w miarę szybko długich sekwencji kroków, mieszania ich ze sobą, tańczenia w kanonie, koordynacji. To wszystko, wbrew pozorom, wcale nie jest takie proste. Poza tym tancerz dużo czasu spędza na sali treningowej. Przez to ma dużo mniej czasu na całą resztę życia. Dlatego musi dobrze organizować sobie czas: uczyć się w czasie dużo krótszym niż inni uczniowie/studenci, znaleźć czas dla rodziny i przyjaciół, w między czasie przygotowywać projekty do pracy i do tego tak ułożyć sobie plan tygodnia, żeby to wszystko pomieścić. Poza tym tancerzowi zależy na zdrowiu, dlatego znajduje czas na przygotowanie wartościowych posiłków i prawdopodobnie znajduje też czas na inne aktywności fizyczne. Żeby to wszystko pogodzić i nie wyzionąć ducha, trzeba mieć łeb na karku. Nie każdy tancerz musi się z tym wszystkim mierzyć, ale warto wiedzieć, że życie tancerza może wykraczać poza "kręcenie tyłkiem na scenie", zanim się zacznie oceniać go przez pryzmat jego pasji.

To pięć mitów o tańcu, z jakimi najczęściej się spotykam. A ty z jakimi tanecznymi i sportowymi mitami starasz się walczyć?

Agnieszka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz