Nie czekam na dyplom, żeby zacząć żyć



Dziś, po krótkiej przerwie, mam dla was pewne przemyślenia. Pamiętam, jak cztery lata temu zaczynałam studia. Wtedy wydawało mi się, że po pięciu latach dostanę dyplom, ciepłą posadkę na etacie i zacznę sobie układać życie. Co więcej, wydawało mi się, że studiów, pracy i poukładanego życia potrzebuję, żeby czuć się spełniona, żeby móc robić to, na co mam ochotę, zacząć spełniać marzenia. Pierwszy rok na uczelni szybko zweryfikował moją wizję idealnego życia.

Do szkoły w między czasie


Licencjat zaczyna się grupą dość ogólnych przedmiotów, z których niewiele wynika. Są podstawą wszystkiego, dlatego brakuje w nich konkretów. Chodząc na wykłady zdałam sobie sprawę, że z tego chleba nie będzie, a tym bardziej spełnienia w życiu. Wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam, czego chcę, co mnie interesuje. Miałam hobby, zainteresowania, ale nie wiązałam z tym przyszłości. Postanowiłam więc znaleźć sposób, żeby nauczyć się czegoś ciekawego i dość precyzyjnego. Kurs zarządzania w kulturze okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że uświadomił mi, jak w praktyce wykorzystuje się to, czego próbują nauczyć mnie wykładowcy, to pokazał, że moje hobby może przerodzić się w coś więcej. Poznałam tam mnóstwo ludzi z pasją, znających się na rzeczy, gotowych pomóc i odpowiedzieć nawet na najbardziej banalne pytania. To oni powtarzali „Nie bój się. Próbuj. Rób to, co sprawia ci przyjemność”. Wtedy zapisałam się na więcej zajęć tanecznych. Zaangażowałam się też w wolontariat. Nauka stała się tylko dodatkiem do innych, o wiele ciekawszych obowiązków.

Ucz się, póki możesz


Niedługo potem, kiedy kończyłam pierwszy rok, uświadomiłam sobie, że to ostatnie lata, kiedy mogę się uczyć i nie przejmować pracą, rachunkami, czynszem czy pustą lodówką. Postanowiłam to wykorzystać i wycisnąć uczelniane możliwości jak cytrynę – do ostatniej kropli. Wtedy podjęłam decyzję o dodatkowej specjalności. Była ona związana z kulturą, a nie zarządzaniem, które studiowałam, ale radziłam sobie świetnie i to dawało mi motywację do działania. Zaczęłam szukać kursów, webinarów, otwartych wykładów i szkoleń. Wszystko dla siebie, żeby się rozwijać. Żeby widzieć, że idę na przód, a nie stoję w miejscu.

Realizuj pomysły od razu


Kolejna rzecz, jakiej się nauczyłam bardzo szybko, to fakt, że z realizacją pomysłów nie ma na co czekać. Trzeba próbować, wyłapywać wszystkie najdrobniejsze okazje. Można osiągnąć wszystko, a „dziś” to najlepsza możliwa pora. Dzięki temu, z pomocą przyjaciół i odrobiny znajomości zaczęłam realizować projekty. Każdy poprowadzony warsztat, zorganizowane zajęcia, wykonany projekt, napełniały mnie radością i poczuciem, że nie marnuję życia.

Studia to przyjemność


Podjęłam kolejny kierunek studiów na trzecim roku. Tym razem był to po części powrót do licealnych zainteresowań, a po części budowanie pełniejszego zasobu wiedzy. Wiedziałam, że ten mój marketing świetnie połączę z edytorstwem. W mojej głowie pojawił się spójny pomysł na siebie. Pogodziłam się z faktem, że na studiach nie wszystko jest ciekawe, ale to co mnie zainteresuje, będzie wartościowe, bo pomoże mi osiągać kolejne cele. Uwierzcie lub nie, ale studiując dwa kierunki i jeszcze dodatkową specjalizację wieczorowo, miałam czas na treningi, prowadzenie warsztatów, realizację dodatkowych projektów, ale też wyjścia do baru ze znajomymi, imprezy. To był intensywny i męczący czas, ale dał mi bardzo dużo satysfakcji. Pozwolił mi też zaufać sobie, temu, że nie ma rzeczy nieosiągalnych.

Wbrew temu, co mi się wydawało po maturze, dyplom to fajny dodatek, ale to nasza aktywność ma największe znaczenie. Nie warto tracić pięciu lat tylko na imprezy i olewanie nauki. Jeżeli się czegoś chce, trzeba to po prostu zrobić i nie wymyślać wymówek. Tytuł magistra z nikogo nie zrobi dorosłego człowieka z sukcesami. Nic nie przychodzi samo. Dlatego jeżeli masz poczucie, że masz za dużo wolnego czasu, studia niczego cię nie uczą, a kac jest nieodłącznym elementem każdego tygodnia, zrób coś ze sobą. Znajdź coś, co cię wciągnie na maksa. Wejdź w dorosłość z sukcesami na koncie, a nie z czystą kartką. Nie czekaj na dyplom, żeby zacząć żyć.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz